Żony Tarryn Fisher – recenzja

Dziś kilka słów o książce Tarryn Fisher „Żony”. Książce, która mnie zaskoczyła i to bardzo pozytywnie. Takie nowości uwielbiam. Tu można się spodziewać wszystkiego, tu nic do końca nie jest pewne, tu wszystko może się zmienić.

Thursday jest żoną Setha. Jedną z trzech. Seth może mieć inne partnerki,  którym poświęca po jednym dniu w tygodniu. Tak, tak dobrze czytacie. I co ciekawsze lub raczej co gorsze – sama się zgodziła na taki układ. Czytając to na początku byłam bardzo zniechęcona do tej postaci. Bo kto normalny się na taki układ zgadza? Ale… co było dalej? Co można znaleźć na kolejnych kartkach książki? Akcja robi się ciekawa, gdy… Thursday zaczyna zżerać ciekawość kim są inne żony? Co robią, jak wyglądają? Czy są od niej lepsze?

To czego się dowiaduje wywraca jej świat do góry nogami, a nas czytelników wciąga bezpowrotnie. Bo choć akcja początkowo była dość monotonna, to z każdym rozdziałem nabierała rozpędu, aż do finałowego końca.

A finał… Tego się nie spodziewałam! Tarryn Fisher zaskoczyła mnie ogromnie takim rozwiązaniem spraw. I choćby dla samego finału – naprawdę warto przeczytać książkę „Żony”.

 

Autor: Tarryn Fisher
Liczba stron: 360
Wymiary: 13,5 x 20,5 cm
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2020
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

*